29 kwietnia 2022

CXXXVII Liceum Ogólnokształcące

„Planetarium, pierniki, wędrowanie”

Nadszedł ten dzień. Wycieczka do Torunia rozpoczęła się planowo, choć dwie osoby troszkę spóźniły się na zbiórkę. Jeden cukiereczek, niestety, się nie dostał na autokar utknąwszy w warszawskich korkach. Ruszyliśmy. Po chwili część młodych pasażerów spała sobie spokojne, zaś druga rozgadana i roześmiana przypominała opiekunom, że to jednak wycieczka szkolna.

            Na miejscu pierwszą naszą atrakcją było toruńskie planetarium. Dawna obecność Mikołaja Kopernika rozsławiła miasto do tego stopnia, że nawet nasza klasa postanowiła odwiedzić to miejsce. W planetarium było bardzo przyjemnie. Prezentacja na kolistym suficie tworzyła nieziemski klimat. Niestety, po pewnym czasie wpatrywania się w cyfrowe gwiazdy oczy zaczynały boleć, powodując dyskomfort. Biorąc pod uwagę ciekawość materiału, wygodę foteli i stopień zaczerwienienia oczu oceniam planetarium na 6/10.

            Następnie spotkaliśmy się z panem przewodnikiem. Z zaangażowaniem oprowadzał nas po Toruniu, z pasją opowiadając historie poszczególnych budynków. Jedno muszę przyznać, starówka Torunia jest przepiękna. Gotycka architektura z pewnością wygląda niebanalnie i zachęcająco. Szczerze mówiąc, wolałam zatopić się we własnym świecie podziwu i niewiele potrafię teraz powiedzieć o konkretnych budowlach, ale przynajmniej umiem odróżnić dom Mikołaja Kopernika od innych.

            Najlepsze pozostało na koniec. Warsztaty z lepienia pierników. Na samym początku zostaliśmy wprowadzeni do bardzo uroczego pomieszczenia z drewnianym wystrojem. Wszystko było stylizowane na staropolski dom, co tylko dodawało specjalnego klimatu. Zostaliśmy posadzeni na drewnianych ławach i wysłuchaliśmy tajnej receptury na lepienie pierników. Przed tym jednak przeszliśmy sprawdzian z kulinarnej wiedzy. Wszystko odbyło się z humorem. Nasz kulinarny mentor porozumiewał się z nami przyjemną dla ucha staropolską gwarą. O dziwo, wszelkie słówka, wyrażenia były dla nas zrozumiałe, co okazało się miłym zaskoczeniem. Zostaliśmy przepytani ze zdobytej wiedzy i poszliśmy tworzyć nasze słodkie dzieła. Rozmasowywanie ciasta w rękach jest bardzo relaksujące. Jeśli ktoś znajdzie się w sytuacji gromadzonej wewnętrznej furii - polecam spróbować. Następnie wybraliśmy foremki i odciskaliśmy nasze ugniecione masy. Efekt końcowy nie zawsze wychodził tak, jak zamierzano, ale nie o to w tym chodzi. Liczy się przede wszystkim dobra zabawa, a taki zniekształcony piernik nie powinien być powodem do smutku, a wręcz do śmiechu.         

            Przed odjazdem razem z przewodniczką wyszliśmy na Rynek, by móc zakupić parę pamiątek, zjeść lody piernikowe, czy napić się pysznej kawy. Dla niektórych był to najprzyjemniejszy moment całej wycieczki, taki tam mały konsumpcjonizm…

            Podsumowując, wycieczka była bardzo udana. Chętnie bym taką powtórzyła. Czyżby nadszedł już czas na Gdańsk, Kraków, a może Pragę? Kto wie, wszyscy na pewno liczą na kolejne okazje do edukacyjnej przygody połączonej z wycieczkowymi przyjemnościami.

                                                                                                                                     

                                                                                              Dominika Gawrylczyk kl. 1C